„Oszustwo komornicze” – gdy egzekucja staje się narzędziem wyłudzenia.
W ubiegłym tygodniu omawialiśmy mechanizm tzw. oszustwa sądowego – sytuacji, w której sprawca wykorzystuje postępowanie sądowe do uzyskania nienależnego rozstrzygnięcia. Dziś przyglądamy się zjawisku pokrewnemu, ale funkcjonującemu na kolejnym etapie – już po wydaniu orzeczenia, w fazie egzekucji. Chodzi o tzw. oszustwo komornicze.
Dla osoby, której rachunek bankowy został nagle zajęty, różnice te mają znaczenie czysto teoretyczne. W praktyce scenariusz wygląda podobnie: ktoś twierdzi, że istnieje dług, komornik wszczyna egzekucję, pieniądze znikają z konta, a dłużnik pozostaje z pytaniem – „jak to możliwe, skoro zapłaciłem?”.
Czym jest oszustwo w rozumieniu art. 286 § 1 k.k.?
Zanim przejdziemy do „oszustwa komorniczego”, warto wyjaśnić podstawę prawną. Art. 286 § 1 kodeksu karnego to przepis regulujący klasyczne przestępstwo oszustwa. W uproszczeniu chodzi o sytuację, w której sprawca:
- działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
- wprowadza inną osobę w błąd (albo wykorzystuje jej błąd),
- doprowadza ją do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.
Nie jest więc konieczne użycie przemocy ani groźby. Wystarczy świadome stworzenie nieprawdziwego obrazu rzeczywistości, który prowadzi do uszczuplenia czyjegoś majątku.
W kontekście egzekucji komorniczej pojawia się pytanie: czy komornik może zostać „wprowadzony w błąd” w taki sposób, że jego czynności staną się elementem oszustwa? Orzecznictwo przyjmuje, że tak – i właśnie w tym miejscu zaczyna się problem oszustwa komorniczego.
Na czym polega „oszustwo komornicze”?
„Oszustwo komornicze” nie jest osobnym typem czynu zabronionego. To określenie opisowe używane w doktrynie i judykaturze. W literaturze wskazuje się, że polega ono na „wprowadzeniu komornika w błąd co do istnienia wierzytelności pieniężnej objętej tytułem wykonawczym”[1].
Mechanizm jest stosunkowo prosty: wierzyciel dysponuje tytułem wykonawczym (np. aktem notarialnym z klauzulą wykonalności albo prawomocnym wyrokiem), ale świadczenie objęte tym tytułem zostało już spełnione – w całości albo w części. Mimo to wierzyciel składa wniosek egzekucyjny, przemilczając fakt zapłaty. Komornik, działając na podstawie wniosku i tytułu, dokonuje zajęć i przekazuje wyegzekwowane środki wierzycielowi.
W rezultacie dochodzi do realnego uszczuplenia majątku dłużnika – mimo że zobowiązanie już nie istnieje.
Sprawa z Gliwic – praktyczny przykład
Taki właśnie mechanizm analizował Sąd Okręgowy w Gliwicach w wyroku z 22 stycznia 2019 r. (VI Ka 1035/18). Sprawa dotyczyła byłych małżonków, między którymi istniały rozliczenia majątkowe.
Oskarżona – działając przez pełnomocnika – złożyła do komornika wniosek o wszczęcie egzekucji na podstawie aktu notarialnego, któremu nadano klauzulę wykonalności. Formalnie wszystko było poprawne: istniał tytuł wykonawczy, istniał wniosek, komornik był zobowiązany do podjęcia czynności.
Problem polegał na tym, że – według ustaleń sądu – świadczenie objęte tytułem zostało wcześniej spełnione, a mimo to komornik został przekonany, że należność nadal istnieje. W efekcie doszło do zajęcia rachunku bankowego, wynagrodzenia za pracę oraz zasiłku chorobowego dłużnika. Wyegzekwowano ponad 109 tys. zł, obejmujące należność główną i koszty.
Sąd uznał, że takie działanie wyczerpuje znamiona oszustwa z art. 286 § 1 k.k., ponieważ doszło do:
- działania w celu uzyskania korzyści majątkowej,
- wprowadzenia komornika w błąd co do istnienia długu,
- doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pokrzywdzonego.
Wyrok skazujący został utrzymany w mocy w postępowaniu odwoławczym.
Czy komornik „i tak musiał egzekwować”?
W tego typu sprawach często podnoszony jest argument, że komornik – związany tytułem wykonawczym – nie bada zasadności roszczenia i „i tak musiał prowadzić egzekucję”. Sąd w omawianej sprawie odrzucił taką argumentację.
Podkreślono, że egzekwowanie świadczenia wcześniej spełnionego jest działaniem bezprawnym. Przyjęcie, że komornik ma działać nawet wtedy, gdy wie o braku długu, prowadziłoby do sprowadzenia go do roli bezrefleksyjnego narzędzia. Organ egzekucyjny jest funkcjonariuszem publicznym i nie może świadomie uczestniczyć w ściąganiu świadczenia nienależnego.
W tym sensie wprowadzenie komornika w błąd pozostaje elementem konstrukcyjnym oszustwa.
Dlaczego to rozróżnienie ma znaczenie?
Różnica między sporem cywilnym a oszustwem karnym polega na zamiarze i sposobie działania. Jeżeli wierzyciel pozostaje w uzasadnionym przekonaniu, że roszczenie jest należne, mamy do czynienia z konfliktem prawnym. Jeżeli natomiast wie, że świadczenie zostało spełnione, a mimo to inicjuje egzekucję, może przekroczyć granicę odpowiedzialności cywilnej i wejść w obszar prawa karnego.
Dla dłużnika oznacza to, że nagła egzekucja – nawet oparta na tytule wykonawczym – nie zawsze jest wyłącznie problemem „procesowym”. W określonych sytuacjach może stanowić element przestępstwa.
Podsumowanie
„Oszustwo komornicze” to określenie opisujące sytuację, w której egzekucja komornicza zostaje wykorzystana do wyegzekwowania świadczenia nienależnego poprzez wprowadzenie organu egzekucyjnego w błąd co do istnienia długu.
Sprawa rozpoznana przez Sąd Okręgowy w Gliwicach pokazuje, że sądy traktują takie działania jako klasyczne oszustwo w rozumieniu art. 286 § 1 k.k., jeżeli skutkiem jest realne uszczuplenie majątku pokrzywdzonego.
Egzekucja komornicza nie jest „automatycznym mechanizmem”, który neutralizuje odpowiedzialność wierzyciela. Formalny tytuł wykonawczy nie daje przyzwolenia na ściąganie świadczeń, które w rzeczywistości już nie istnieją.
Bibliografia
[1] M. Klubińska, R. Badowiec, O tzw. oszustwie komorniczym kilka uwag, „UWM Studia Prawnoustrojowe” 2021, nr 53.
[2] Sąd Okręgowy w Gliwicach, wyrok z 22 stycznia 2019 r., VI Ka 1035/18 (uzasadnienie).
Stan prawny: luty 2026 r.
Fot. unsplash.com

No responses yet