Postępowanie sądowe z założenia ma służyć ustaleniu prawdy i ochronie praw uczestników. Zdarzają się jednak sytuacje, w których procedura zostaje wykorzystana w zupełnie innym celu – jako środek do przejęcia cudzego majątku.
Właśnie w takich przypadkach w praktyce orzeczniczej mówi się o oszustwie sądowym. Choć pojęcie to nie występuje wprost w kodeksie karnym, od lat funkcjonuje w judykaturze jako szczególna postać oszustwa, budząc jednocześnie spore zainteresowanie doktryny. Czym więc naprawdę jest oszustwo sądowe, gdzie przebiegają jego granice i dlaczego tak często pojawia się ono w sprawach spadkowych?
Na czym polega oszustwo sądowe?
Oszustwo sądowe nie jest odrębnym typem przestępstwa. Jego podstawą pozostaje art. 286 § 1 k.k., penalizujący doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd. Różnica polega jednak na tym, że w tej konstrukcji w błąd wprowadzany jest sąd, a nie bezpośrednio osoba pokrzywdzona.
Sprawca, posługując się fałszywymi dokumentami, nieprawdziwymi twierdzeniami lub zatajając istotne okoliczności, doprowadza do wydania przez sąd orzeczenia. To właśnie to orzeczenie – a nie czynność samego pokrzywdzonego – wywołuje negatywne skutki w sferze majątkowej osoby trzeciej.
Istotą oszustwa sądowego nie jest więc samo „oszukanie sądu”, lecz wykorzystanie autorytetu i skutków orzeczenia sądowego jako narzędzia do osiągnięcia korzyści majątkowej. Pokrzywdzonym pozostaje ten, kto w wyniku wadliwego rozstrzygnięcia traci majątek, prawo do niego albo realną możliwość korzystania z przysługujących mu uprawnień.
Dlaczego oszustwo sądowe najczęściej dotyczy spraw spadkowych?
Sprawy o stwierdzenie nabycia spadku są szczególnie podatne na nadużycia. Opierają się bowiem w dużej mierze na twierdzeniach uczestników postępowania oraz przedkładanych dokumentach. Jeżeli sprawca przedstawia sfałszowany testament, zataja istnienie innych spadkobierców albo składa nieprawdziwe oświadczenia, może doprowadzić do wydania postanowienia, które formalnie legitymizuje go jako spadkobiercę.
Często podnosi się wówczas argument, że postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku ma charakter deklaratoryjny – sąd jedynie potwierdza stan prawny, który i tak powstał z mocy prawa w chwili śmierci spadkodawcy. To właśnie wokół tego argumentu narosły największe kontrowersje.
Sąd Najwyższy w wyroku z 17 maja 2012 r. (V KK 322/11) jednoznacznie wskazał, że cywilnoprawny charakter orzeczenia nie przesądza o jego znaczeniu na gruncie prawa karnego. Dla odpowiedzialności z art. 286 § 1 k.k. decydujące są bowiem rzeczywiste skutki orzeczenia, a nie jego teoretyczna kwalifikacja jako deklaratoryjnego lub konstytutywnego.
Jak podkreślono w uzasadnieniu, w przypadku oszustwa sądowego celem sprawcy nie jest ustalenie rzeczywistego porządku dziedziczenia, lecz wykreowanie niezgodnego z rzeczywistością stanu prawnego, który umożliwia mu faktyczne wejście w posiadanie majątku spadkowego i rozporządzanie nim¹.
Co dodaje glosa? Majątek chroniony szerzej, niż się wydaje
Ważnym uzupełnieniem stanowiska Sądu Najwyższego jest glosa Z. Kukuły, która trafnie porządkuje konstrukcję oszustwa sądowego. Autor zwraca uwagę, że przedmiotem ochrony art. 286 § 1 k.k. jest majątek jakiegokolwiek podmiotu, a nie tylko osoby formalnie dokonującej rozporządzenia². Ma to kluczowe znaczenie właśnie w oszustwie sądowym, gdzie rozporządzenia dokonuje sąd, a skutki dotykają osoby trzeciej.
Glosa podkreśla również, że „rozporządzenie mieniem” należy rozumieć bardzo szeroko – jako każdą czynność prowadzącą do pogorszenia sytuacji majątkowej pokrzywdzonego. Może to oznaczać nie tylko utratę własności, ale także pozbawienie należnych praw, ekspektatyw czy realnej możliwości korzystania z majątku³.
Z perspektywy rzeczywistego spadkobiercy skutki wadliwego postanowienia są oczywiste: traci on faktyczną kontrolę nad majątkiem i zostaje zmuszony do podejmowania dalszych, często długotrwałych działań procesowych, bez gwarancji pełnej restytucji. W tym sensie – jak trafnie zauważa autor glosy – wadliwe postanowienie spadkowe, choć formalnie deklaratoryjne, w praktyce nabiera cech konstytutywnych, tworząc nowy, nieprawdziwy stan prawny.
Podsumowanie – gdzie leży granica odpowiedzialności?
Oszustwo sądowe nie polega na samym kłamstwie w sądzie ani na sporze co do faktów. Jego istotą jest doprowadzenie – poprzez wprowadzenie sądu w błąd – do orzeczenia, które realnie i niekorzystnie zmienia sytuację majątkową pokrzywdzonego. To właśnie ten skutek odróżnia oszustwo sądowe od innych przestępstw przeciwko wymiarowi sprawiedliwości.
Jak pokazuje zarówno orzecznictwo Sądu Najwyższego, jak i aprobująca je glosa, konstrukcja oszustwa sądowego pozostaje ważnym narzędziem ochrony majątku i przeciwdziałania wykorzystywaniu procedur sądowych do celów przestępczych. ⚖️
Przypisy
¹ Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 maja 2012 r., V KK 322/11.
² Z. Kukuła, Oszustwo sądowe w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku. Glosa do wyroku SN z dnia 17 maja 2012 r., V KK 322/11, PiP 2014, nr 2, s. 135–141.
³ Tamże.
Stan prawny: luty 2026 r.
Fot. unsplash.com

No responses yet