Okres ferii zimowych to czas, w którym tysiące Polaków ruszają w góry – zarówno w kraju, jak i za granicą. Rodzinne wyjazdy na narty, snowboard i zimowy wypoczynek stały się stałym elementem sezonu zimowego. Aktywność na stoku, choć atrakcyjna, wiąże się jednak z realnym ryzykiem wypadków – od drobnych kolizji po zdarzenia o tragicznych skutkach. Gdy dojdzie do wypadku z uczestnictwem osoby trzeciej, szybko pojawia się pytanie o odpowiedzialność: czy zawsze odpowiada inny uczestnik ruchu na stoku, czy też w określonych sytuacjach odpowiedzialność może ponosić zarządca ośrodka narciarskiego?

Odpowiedzi na te pytania nie są jednoznaczne. Dobitnie pokazują to dwa orzeczenia sądów warszawskich, w których odpowiedzialność za wypadki na stoku została oceniona w zupełnie odmienny sposób – w jednym przypadku sąd uznał wyłączną winę poszkodowanego, w drugim przypisał odpowiedzialność bezpośredniemu sprawcy kolizji.

Wypadek na trudnym stoku – kiedy zarządca nie odpowiada za szkodę

Pierwsza ze spraw dotyczyła dramatycznego wypadku na stoku narciarskim, który zakończył się trwałym kalectwem poszkodowanego. Snowboardzista doznał poważnych obrażeń kręgosłupa, skutkujących porażeniem kończyn dolnych i całkowitą utratą samodzielności. Poszkodowany wystąpił z roszczeniami wobec ubezpieczyciela ośrodka narciarskiego, zarzucając zarządcy nienależyte przygotowanie i zabezpieczenie trasy.

Powód argumentował, że na stoku występowały muldy i oblodzenia, a w pobliżu trasy znajdowały się armatki śnieżne i słupy oświetleniowe, które – jego zdaniem – nie zostały właściwie zabezpieczone. Podnosił również, że stok jako przedsiębiorstwo powinien ponosić odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, jako zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody.

Sąd Okręgowy w Warszawie nie podzielił tej argumentacji. Po szczegółowym postępowaniu dowodowym, w tym po analizie opinii biegłego z zakresu bezpieczeństwa na stokach narciarskich, uznał, że trasa była przygotowana i zabezpieczona zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach oraz na zorganizowanych terenach narciarskich. Zastosowane siatki ostrzegawcze i wyłapujące oraz materace ochronne zostały uznane za standardowe i prawidłowe.

Sąd jednoznacznie stwierdził, że ośrodek narciarski nie jest przedsiębiorstwem wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody w rozumieniu art. 435 kodeksu cywilnego. Wyciągi, ratraki czy armatki śnieżne stanowią jedynie urządzenia wspomagające działalność ośrodka, a nie jego „siłę napędową” w sensie prawnym. Tym samym odpowiedzialność na zasadzie ryzyka została wykluczona.

Również na gruncie odpowiedzialności deliktowej sąd nie dopatrzył się winy zarządcy. Kluczowe znaczenie miało ustalenie, że poszkodowany świadomie wybrał trasę o najwyższym stopniu trudności, miał doświadczenie w jeździe na snowboardzie, znał warunki panujące na stoku i mimo to poruszał się z prędkością niedostosowaną do oblodzonej nawierzchni. W ocenie sądu przyczyną wypadku była wyłącznie błędna ocena własnych umiejętności i ryzyka, a nie zaniedbania organizatora stoku.

W konsekwencji powództwo zostało oddalone w całości, a odpowiedzialność ośrodka narciarskiego oraz jego ubezpieczyciela została wykluczona.

Kolizja na stoku – odpowiedzialność bezpośredniego sprawcy

Zupełnie inaczej sąd ocenił drugą sprawę, dotyczącą kolizji pomiędzy narciarką a snowboardzistą. W trakcie zjazdu snowboardzista poruszający się z dużą prędkością uderzył w stojącą na stoku kobietę. W wyniku zderzenia powódka doznała urazu kolana, obrzęku i krwiaka, a także została pozbawiona możliwości dalszego korzystania z urlopu narciarskiego.

W tym przypadku odpowiedzialność nie była kierowana wobec zarządcy stoku, lecz bezpośrednio wobec sprawcy zdarzenia. Sąd ustalił, że snowboardzista naruszył podstawowe zasady bezpieczeństwa obowiązujące na stokach, wynikające zarówno z przepisów ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach, jak i z ogólnych zasad należytej staranności. Kluczowe znaczenie miał obowiązek dostosowania prędkości jazdy do warunków na trasie, natężenia ruchu oraz własnych umiejętności.

Sąd uznał, że sprawca nie zachował wymaganej ostrożności, a jego zachowanie stanowiło zawinione naruszenie zasad bezpieczeństwa. Odpowiedzialność została oparta na art. 415 kodeksu cywilnego w związku z art. 444 i 445 k.c. – jako klasyczna odpowiedzialność deliktowa za wyrządzenie szkody na osobie.

Jednocześnie sąd zwrócił uwagę na charakter doznanych obrażeń. Uraz miał charakter krótkotrwały, nie pozostawił trwałych następstw i nie wymagał specjalistycznego leczenia. Z tego względu zasądzone zadośćuczynienie zostało ustalone na umiarkowanym poziomie, odpowiadającym rzeczywistemu rozmiarowi krzywdy.

Apelacja powódki, domagającej się wyższej kwoty, została oddalona. Sąd II instancji podkreślił, że choć doszło do naruszenia jej nietykalności cielesnej i komfortu wypoczynku, to zasądzona kwota spełniała funkcję kompensacyjną i nie była rażąco niska.

Wnioski – odpowiedzialność na stoku nie jest automatyczna

Przytoczone orzeczenia pokazują jasno, że wypadek na stoku narciarskim nie oznacza automatycznie odpowiedzialności zarządcy ośrodka. Każdorazowo decydujące znaczenie mają konkretne okoliczności zdarzenia: stopień trudności trasy, sposób jej zabezpieczenia, zachowanie poszkodowanego oraz ewentualne naruszenia zasad bezpieczeństwa przez innych uczestników ruchu.

Jeżeli zarządca stoku wywiązuje się z obowiązków ustawowych, właściwie przygotowuje i zabezpiecza trasy oraz informuje o warunkach narciarskich, jego odpowiedzialność może zostać wyłączona. Z kolei w sytuacjach, gdy do wypadku dochodzi na skutek brawury, nadmiernej prędkości lub braku ostrożności innego narciarza czy snowboardzisty, to właśnie ten uczestnik ruchu ponosi odpowiedzialność cywilną za wyrządzoną szkodę.

Dla osób korzystających ze stoków oznacza to jedno: prawo chroni poszkodowanych, ale jednocześnie wymaga rozsądku, odpowiedzialności i realnej oceny własnych umiejętności. Na stoku – podobnie jak na drodze – nie każdy wypadek oznacza cudzą winę.

Stan prawny: styczeń 2026 r.
Fot. unsplash.com

#

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *