Instytucja zasiedzenia na gruncie polskiego prawa ma bardzo daleko idące skutki. Prowadzi bowiem do nabycia własności nieruchomości z mocy samego prawa, bez umowy i wbrew dotychczasowemu wpisowi w księdze wieczystej. Nic więc dziwnego, że postępowania o stwierdzenie zasiedzenia należą do najbardziej wrażliwych spraw z zakresu prawa rzeczowego i procesowego.
Na tym tle regularnie pojawia się pytanie, które ma nie tylko teoretyczne, ale i bardzo praktyczne znaczenie: czy sąd może – kierując się ustaleniami faktycznymi – stwierdzić nabycie własności przez zasiedzenie na rzecz osoby, która sama o to nie wnosiła? Innymi słowy, czy sąd ma prawo „skorygować” wniosek i wskazać jako nabywcę kogoś innego, jeśli z materiału dowodowego wynika, że to właśnie ta osoba spełniła przesłanki zasiedzenia?
Odpowiedź na to pytanie została jednoznacznie przesądzona w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 11 czerwca 2015 r. (III CZP 112/14). Rozstrzygnięcie to porządkuje wcześniejsze rozbieżności i wyznacza jasne granice orzekania w sprawach zasiedzeniowych.
Skąd wzięły się wątpliwości – rozbieżne podejścia w orzecznictwie
W orzecznictwie Sądu Najwyższego przez lata funkcjonowały dwa odmienne podejścia. Zgodnie z pierwszym, skoro w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku sąd nie jest związany wskazaniami stron co do kręgu spadkobierców, to analogicznie – na podstawie odesłania zawartego w art. 610 k.p.c. – powinien móc samodzielnie ustalić, kto nabył własność przez zasiedzenie.
Drugie stanowisko akcentowało jednak istotne różnice pomiędzy tymi postępowaniami. Podnoszono, że zasiedzenie nie pełni takiej samej funkcji jak stwierdzenie nabycia spadku, a interes publiczny nie uzasadnia w tym wypadku odejścia od zasady dyspozycyjności. W konsekwencji sąd powinien być związany żądaniem uczestników także co do osoby nabywcy prawa.
To właśnie ta kolizja poglądów doprowadziła do podjęcia uchwały w składzie powiększonym.
Stanowisko Sądu Najwyższego – sąd nie orzeka „z urzędu” co do osoby nabywcy
Sąd Najwyższy w uchwale III CZP 112/14 przesądził w sposób jednoznaczny, że stwierdzenie zasiedzenia własności nieruchomości może nastąpić wyłącznie na rzecz osoby wskazanej przez wnioskodawcę albo innego uczestnika postępowania. Oznacza to, że sąd nie ma kompetencji do samodzielnego wskazania nabywcy zasiedzenia, jeżeli żadna z osób biorących udział w sprawie nie sformułowała takiego żądania.
Rozstrzygnięcie to zostało oparte na kilku kluczowych założeniach.
Po pierwsze, postępowanie o stwierdzenie zasiedzenia jest wszczynane wyłącznie na wniosek zainteresowanego. Wniosek ten – podobnie jak pozew w procesie – musi zawierać precyzyjnie określone żądanie. W sprawach zasiedzeniowych oznacza to nie tylko wskazanie nieruchomości i rodzaju prawa, ale również konkretne oznaczenie osoby, na rzecz której ma nastąpić nabycie własności.
Po drugie, w postępowaniu cywilnym – także nieprocesowym – obowiązuje zasada zakazu orzekania ponad żądanie. Wyjątki od tej reguły muszą wynikać wprost z przepisów. Zdaniem Sądu Najwyższego takie wyjątki istnieją w sprawach spadkowych, gdzie sąd z urzędu bada krąg spadkobierców, ale nie można ich automatycznie przenosić na postępowania o zasiedzenie.
Po trzecie, SN zwrócił uwagę na różnicę funkcjonalną. W sprawach o stwierdzenie nabycia spadku zawsze musi zostać ustalony porządek dziedziczenia – brak rozstrzygnięcia byłby sprzeczny z interesem publicznym i bezpieczeństwem obrotu. W zasiedzeniu takiej konieczności nie ma. Oddalenie wniosku nie powoduje „luki” w stanie prawnym, lecz oznacza utrzymanie dotychczasowego właściciela, którego prawa są dodatkowo chronione przez księgi wieczyste i rękojmię wiary publicznej.
Istotny niuans: obowiązek informacyjny sądu
Uchwała nie sprowadza się jednak do prostego stwierdzenia, że „sąd nie może”. Sąd Najwyższy wyraźnie zaakcentował również obowiązek informacyjny sądu wobec uczestników postępowania.
W praktyce spraw zasiedzeniowych często zdarza się, że wnioskodawca błędnie wskazuje osobę nabywcy, myląc aktualnego posiadacza z osobą, na rzecz której faktycznie upłynął termin zasiedzenia. Może to dotyczyć sytuacji, w których zasiedzenie nastąpiło jeszcze za życia poprzednika prawnego albo przed określoną zmianą stanu posiadania.
W takich przypadkach – jak podkreślił Sąd Najwyższy – wzgląd na ekonomię postępowania oraz ochronę interesu indywidualnego nakłada na sąd obowiązek umożliwienia modyfikacji żądania. Sąd powinien zwrócić uczestnikom uwagę na potrzebę zmiany wniosku i – jeżeli to konieczne – wezwania do udziału w sprawie osoby, która mogłaby być rzeczywistym beneficjentem zasiedzenia lub jej następców prawnych.
Granica jest jednak wyraźna: sąd nie może dokonać tej korekty samodzielnie. Bez zmiany żądania przez uczestników postępowania wydanie orzeczenia stwierdzającego zasiedzenie na rzecz innej osoby jest niedopuszczalne.
Stan prawny: grudzień 2025 r.
Fot. unsplash.com

No responses yet